Ah ta nasza służba zdrowia…
Od jakiś trzech tygodni mam coś z szczęką, przy lewym uchu, przy jedzeniu i otwieraniu boli mnie (chyba) staw. Czuje jakbym sobie żuł bębenek. Byłem oczywiście z tym u lekarza, ten powiedział, że to przejdzie i dał mi skierowanie na rentgen - tutaj pierwszy żart: po wypisaniu skierowania musiałem zejść do okienka na dół (do rejestracji) po pieczątke. No to oczywiście poprosiłem mamę żeby zadzwoniła tam i mnie zarejestrowała jako, że głośnik w telefonie mi padł i sam nie mogę tego zrobić. Po pięciu dniach próby dodzwonienia się tam poszedłem osobiście i tutaj zaczyna się historia
. Ładnie się zarejestrowałem i zapytałem tą Panią kiedy zdjęcie a ona "zaraz zrobimy, proszę iść do góry i na lewo", więc poszedłem tam, wchodzę i mówię, że ja na rentgen a ona na to że trzeba poczekać, więc zapytałem ile a ona na to "a bo ja wiem" pomyślałem "jaja sobie kobieto robisz?!"... wychodząc natknąłem się na robotnika - bo oczywiście przychodnia działa ale w tym samym czasie robią remont - i on mi powiedział, że 40 minut bo kaloryfer wstawiają. Potem czekałem w kolejce prawie 2h (jedno foto robili około 20-30 minut!). W końcu jak babka mi je zrobiła to na pytanie ile trzeba czekać odparła "proszę spróbować w przyszłym tygodniu" tutaj zaznaczam że to było w poniedziałek!. Tydzień na zdjęcie...... żeby było śmieszniej to od Rap Sesji (18II) boli mnie gardło na co lekarz powiedział "samo przejdzie". ...... A ja chce ćwiczyć!!!!