26lut/11Off
127 godzin
Wczoraj z moją Alą wybraliśmy się do kina na film 127 godzin. Przed wejściem była ogromna kolejka ale na szczęście na Czarny czwartek. Na sali gdzie puszczali nasz film było ze trzydzieści osób. Na początku jakoś tak bez rewelacji ale potem..... miodzio
. Warto jechać tylko po to żeby zobaczyć te widoki na dużym ekranie. Film przez całość buduje napięcie żeby w ostatnie 10 minut dowalić - ta koncepcja od razu skojarzyła mi się z Requiem dla snu. Ni będę tutaj opisywać co się działo bo to bez sensu - jak ktoś chce to niech obejrzy a ja polecam, bo naprawdę warto. Właściwie śmiało mogę powiedzieć, że jest to najlepszy film na jakim byłem w kinie od jakiś 2-3 lat - SERIO...