Maciej Małecki Bardzo subiektywny blog

25lis/10Off

Studia + pasja – historia prawdziwa.

Nie jest to działanie studia (plus) pasja (minus) historia prawdziwa. Ten minus pełni tutaj rolę myślnika - nie mogłem się powstrzymać żeby to napisać. Teraz kiedy studiuje, zaczynam pilnować co mówię, a jak mówię coś "dwuznacznego" to staram się to definiować. Takie zboczenie matematyczne - na niektórych zajęciach wymagają od nas żebyśmy definiowali nawet proste rzeczy ;) .

Od października jak już wiecie, jestem dumnym studentem Informatyki (dzienne) na wydziale MFI, Uniwersytetu Gdańskiego. Czemu dumnym? a no temu, że serio polubiłem tą uczelnie, zajęcia i prowadzących. Jest na prawdę fajnie ;) . Jednak jest coś co mi bardzo przeszkadza, mianowicie ilość wolnego czasu - a właściwie niemalże brak go. Jestem beatboxerem - co właściwie też już wiecie :P - przed studiami trenowałem ponad godzinę dziennie. Teraz jak studiuje to właściwie nie trenuje wcale! a jak już trenuje to co parę dni, jakieś 20-40 minut. Niestety ale w pewnym stopniu przewidywałem co niesie za sobą dojeżdżanie na uczelnie, bo właściwie ilość godzin na uczelni jestem w stanie przeżyć i trenować godzinę dziennie ale dojazdy już wykluczają beatbox. Kiedy się na to porywałem to nie myślałem, że z dojazdami będzie aż tak źle - strasznie mnie to już męczy.

Tak więc od miesiąca w sumie trenuje bardzo mało i jedno mnie zdziwiło..... na pewne aspekty beatboxu wpłynęło to pozytywnie!. Czuje większy flejvor, tzn. do głowy przychodzi mi mnóstwo melodii, których nawet nie jestem w stanie spamiętać, układów perkusyjnych innych niż te oklepane i co mnie jeszcze bardziej zdziwiło to to, że mam zajebiste hajhety! :D . Serio, do takiego brzmienia (mniej więcej) dążyłem od kilku miesięcy. Nie wiem czy to kwestia przerwy i "zatracenia" słuchu czy po prostu zregenerował mi się język :D . W ogóle czuje przypływ mocy :D . Jedyny  szkopuł tkwi w tym, że nie mam czasu na powrót do treningów i to właśnie chce zmienić. Ten miesiąc przerwy dał mi świeże spojrzenie. Poprzednio robiłem oklepane bity, te same melodie i cały czas dubstepy, teraz natomiast do głowy wpadają mi coraz to nowsze pomysły na sety, a co więcej, nie są to pomysły z gatunku dubstepów, czy jestem zachwycony - lubię dubstepy i w pewnym stopniu dalej będę je robił ale otworzyłem się też na inne gatunki (nie pytajcie mnie na jakie, bo nie wiem co to jest :P po prostu to czuje :P ).

Czuję, że część beatboxerów z społeczności mnie przegoniła skilsem ale niemartwi mnie to już - kiedyś to bym się nieźle wkurzył :P . Niemartwi mnie bo wiem, że po prostu nie miałem kiedy ćwiczyć. Teraz planuje to zmienić i wycisnąć z mojego dnia więcej.

Najciekawsze z tego wszystkiego jest chyba to, że nigdy wcześniej nie czułem tak beatboxu, muzyki. Ta miesięczna przerwa dała mi coś czego nie da trening - powrót zajawki ;) .

Zobacz także:

Komentarze (7) Trackbacks (0)
  1. mam to samo, tylko ze w moim przypadku ciagnie to za soba totalny regress, zadnych nowych pomyslow + zardzewiala perka. przez studia nie mam ani czasu, ani zajawki…

    • Ja mam pomysły ale syndrom zardzewiałej perki też mam :P . Wiadomo – jak się nie używa mordeczki przez miesiąc to to normalne ;) … tylko skąd to brzmienie hajhetów :P .

      Btw. Łohhh nie spodziewałbym się, że trafisz i przeczytasz mojego bloga :P .

  2. ostatnio czytałem artykuł na temat tego jakie studia warto wybierać i mam dla Ciebie taką rozkminę: czy warto iść na studia rozwijające samego człowieka a nie jego zdolności zawodowe? Chodzi mi o kreatywność, oczytanie etc.

  3. Dupstepy są fajne.
    Jak tylko naprawię gardło, to wiesz gdzie masz na mnie czekać. :D
    CK- drugie piętro- sala 37 (bodajże).

  4. ogarnij sobie praca + studia zaoczne = pierwiastek trzeciego stopnia z czasu jaki mi pozostał na cokolwiek, podzielić na beatbox. to dopiero mało..

    może zajawka ‘każdy robi dubstepy’ powolutku minie, i za troche czasu będzie powiewem świeżej flejwy


Trackbacks are disabled.