What the f**k is Halloween?!.
Halloween, co to w ogóle jest, a co najważniejsze - po co to komu?. To takie śmieszne "święto", które obchodzi się 31 października, tj. przed świętem zmarłych. Największą popularnością, Halloween, cieszy się w Ameryce, chodź nie jest to święto urzędowe. Do polski obchody te przyszły w latach 90-tych, razem z otyłością i innymi tego typu sprawami.
Po co to komu? - najbardziej cieszą się z tego dzieci, ponieważ zgarniają cukierki, aczkolwiek moim zdaniem jest to po prostu bezsensowne marnowanie czasu. Starsi mówią o tym, że jest to plama, a raczej brudzenie naszej tradycji, a młodzi mówią, że są to zmiany i ewolucje w tradycji, które są potrzebne i nieuniknione. A ja mówię, że i to, i to, to gówno prawda, bo
1. Tradycja jest "od ludzi, dla ludzi", bynajmniej w moim wyobrażeniu - stwierdzenie, że muszę robić coś, tylko dlatego, że mój pradziadek tak robił to jest argument niewystarczający, a właściwie beznadziejny.
2. Modyfikowanie tradycji to nie jest coś nieuniknionego, tylko jest to wynik naszych świadomych działań. To my tworzymy tradycje. Takie stwierdzenie, że coś jest "bo tak", po prostu mnie rozbraja. Tak samo jak narzekanie, że coś jest zamiast próbować zmienić to.
Wczoraj jakieś dzieciaki zadzwoniły do moich drzwi, ja zaspany, zmęczony i trochę poddenerwowany otwierając drzwi, ujrzałem trzech sześciolatków - na więcej nie wyglądali - którzy byli przebrani i umalowani i z tekstem do mnie "cukierek albo psikus", w tym momencie schodziła sąsiadka, spojrzała i mówi do mnie zamknij drzwi. Ja zaspany zamknąłem te drzwi i ich olałem. W gruncie rzeczy nawet nie skumałem, że chodzi o Halloween, raz, że to się obchodzi dziś a dwa że po prostu nie skojarzyłem
. W efekcie dowiedziałem się, że te dzieciaki wysypały nam przed dom pełno ryżu.... No nie wiem, jakoś mnie to nie bawi.
Moim zdaniem, jak ktoś chce to niech sobie to śmieszne, bezsensowne i kiepskie pseudo święto obchodzi ale ja do tego ręki nie przyłożę, bo nie uważam tego za "pójście z biegiem czasu".

Listopad 1st, 2010 - 00:13
Zacznijmy od tego, że kościół też pierd*** głupoty o tym… No nie ważne, nie będę pisał, bo każdy z was wie, o czym mówię… A samo święto dla mnie wydaję się śmieszne z tego względu, że nic nie wnosi… Zmiany w kulturze? Ludzie, ile Wy macie lat? Kultura to coś co nas wzbogaca w duchowe dobro, wprawia nas w zachwyt, oszałamia, coś co ma wartość… Pytam się jaką wartość wnosi to pop*** święto? Bo co, bo małe dzieciaczki sobie cukierki podostają cukierki od dorosłych a jak ich nie dostaną to zrobią rozpiździel pod ich domem ale na drzwiach? Co to ma być się pytam…
Październik 31st, 2010 - 23:26
O stanowisku kościoła celowo nie pisałem
.
Listopad 1st, 2010 - 00:01
Właśnie widzę
Listopad 1st, 2010 - 20:51
Ogólnie to nawet fajne, że można iść w Halloween na imprezę tematyczną, ale te dzieciaki to już głupota jak dla mnie.
Listopad 1st, 2010 - 22:10
Wiesz, nie neguje imprez tematycznych, aczkolwiek nie uważasz, że nie potrzeba tego całego „święta” żeby sobie urządzić imprezę tematyczną?
Listopad 1st, 2010 - 22:26
a ja trzem grupkom dzieciaków wczoraj nie otworzyłam, a ostatniej czwartej otworzyłam ale tylko po to żeby na nie nakrzyczeć, bo była 21.30 i powinny dawno spać. po głębszym przemyśleniu zrobiło mi się dzieciaków żal, bo one po prostu chcą się pobawić w przebieranki, a ja taka sztywniara jestem;p oczywiście na wycieraczce znalazłam mąkę i ryż, ale ponoć gdzie indziej jajka latały…
Listopad 1st, 2010 - 22:46
Jak wracałem z Tabaki to widziałem w Kartuzach na chodnikach dość sporo rozbitych jajek ^^.
Listopad 5th, 2010 - 20:21
„stwierdzenie, że muszę robić coś, tylko dlatego, że mój pradziadek tak robił to jest argument niewystarczający, a właściwie beznadziejny” – kocham to zdanie. bezbłędne!
z resztą się wcale nie zgadzam
moim zdaniem halloween to zabawa. W wieku poniżej 15 lat zajebista okazja, żeby się przebrać, pobawić, wytargować cukierki (o ile nie trafi się na jakiegoś -wybaczcie- gbura) a dla starszych zajebista okazja, żeby poimprezować jako drakula. Traktuję halloween jako „dzień przebierania na imprezach”, tak samo jak fejsbukowe „dni łapania za piersi” tylko na większą skalę. Nie mieszając w to religii, tradycji i poważniactwa – moim zdaniem zajebiste „święto”