Maciej Małecki Bardzo subiektywny blog

13paź/10Off

Trudny weekend

No tak :) . Minęło już trochę czasu ale sami rozumiecie - musiałem odespać itp :) . W ten weekend byłem w Warszawie na Finale Bitwy o Indeks. Weekend stosunkowo trudny, bo w sobotę graliśmy koncert w Kiełpinie, po nim spałem ~4-5h, wtedy wstałem, żeby zdążyć na autobus, pojechałem do Warszawy a stamtąd prosto w poniedziałek na uczelnie :) ... ale po kolei.

Rondo wczesnym rankiem, Kartuzy, 10.10.2010
Rondo wczesnym rankiem, Kartuzy

Wstałem w niedziele wcześnie rano, bo pociąg miałem mieć o 8.50 do Warszawy centralnej. Nie zrobiłem poprzedniego dnia zakupów na podróż, ponieważ stwierdziłem, że zrobię je rano przed wyjazdem ale zapomniałem, że to niedziela a w naszym ogromnym mieście wszystko w niedziele rano jest zamknięte :) . Tak więc wziąłem wafle ryżowe i tyle :P . Pojechałem autobusem do Gdańska - wyjechałem naturalnie wcześniej bo jak wiadomo korki ale... znów nie pomyślałem o tym, że to niedziela :P , więc dojechałem do Gdańska o czasie i miałem około godziny w zapasie :P .

Widok na dworzec PKP, Gdańsk (k. Galerii), 10.10.2010
Widok na dworzec PKP, Gdańsk (k. Galerii)

Wysiadłem sobie w Wrzeszczu koło  Galerii Bałtyckiej i urzekł mnie widok wschodzącego słońca :) . Stamtąd oczywiście tramwajem na centralny.  Miałem jeszcze mnóstwo czasu, więc ruszyłem zrobić zaopatrzenie w wodę :D . Chwile posiedziałem, strzeliłem sobie herbatkę z automatu i poszedłem na peron.

Opóźnienie, Dworzec PKP, Gdańsk, 10.10.2010
Opóźnienie, Dworzec PKP, Gdańsk

Zgadnij co dalej! :D . A co innego... opóźnienie :D . Zaznaczę, że jechałem InterCity bo innego nie miałem, żeby zdążyć na czas :D . Najpierw miało być 10 minut, później 20 minut a na końcu 40 minut :) . W końcu dojechał.  Jedno było dobre - to był InterCity, więc nie musiałem się martwić o miejsce. Na bilecie miałem "miejsce przy oknie, więc się ucieszyłem... dopóki nie wsiadłem :D . Trzeci raz jadę IC i trzeci raz mam obok "okna", którym jest akurat ściana :D .

Ściana, Pociąg IC, 10.10.2010
Ściana, Pociąg IC

Także dosyć fajnie :) . W pociągu fajnie, bo w przeciwieństwie do TLK, nie rzuca, więc spokojnie przepisałem sobie notatki xD. Pomijając fakt, że dość mała herbata kosztuje tam prawie 5pln!.

W końcu dojechałem do Wawy, opóźnienie zostało nadrobione, więc byłem o czasie :D . Mam telefon, w którym mam google maps, więc postanowiłem się przejść na miejsce zawodów :D . Trochę się zagubiłem bo najpierw trafiłem na krakowskim przedmieściu na jakąś imprezę - ogromna scena z mega nagłośnieniem i wgl ogień :D . Potem trafiłem pod pałac prezydencki i..... mohery dalej tam są! był też krzyż i pełno ludzi. Żal totalny, obciach dla nas jako Polaków przed turystami. Jeszcze jakiś koleś (chyba polityk) stał sobie z flagą i miał ją oparte o ramię i gadał z kimś. Wyglądało to tak, jakby trzymał sobie tą flagę tak po prostu, wiecie tak jakby sobie piwo trzymał. Odebrałem to tak jakby miał tą flagę w dupie. Masakrycznie żenująco to wszystko wyglądało. Niżej wstawię wszystkie foto to sami zobaczycie.

W końcu trafiłem. Musiałem poczekać bo jeszcze nikogo nie było. Pierwsze co mnie trafiło to to, że naturalnie nie zaczęło się planowo o 18 bo... nie było wszystkich, właściwie o 18 było trzech zawodników. W końcu jak się wszyscy zjawili to zaczęło się :D . Blady z Pejotem zaczęli losować pary i nagle wyczytali mnie (Crashu i Quanti byli już wylosowani), spojrzałem na Elzeta, a on mówi, że pewnie go będę miał - Blady sięga po karteczkę i mówię "o k!@#$, Fet" i w tym momencie Blady czyta "Fet Art"... no i to by było na tyle :D . Wyszedłem z eliminacji, dostałem się do 1/8 finału - to i tak jest już coś :D . O samych zawodach dużo nie będę pisał bo właściwie byłoby to słabe :D . Wygrał Fet po walce z Crashem (trzy dogrywki).

Po wszystkim swój koncert mieli dać Hapaszamy ale jak już zaczęli się rozkładać to musiałem spadać na pociąg, bo w przeciwnym wypadku nie zdążyłbym na uczelnie. Tym razem Quanti z swoją dziewczyną dotrzymali mi towarzystwa bo też wracali :D . Dorwaliśmy przedział gdzie było już 5 osób ale po chwili dwoje z nich wyszło więc w sumie było nas 6 osób - dało się przetrwać :D . Wcześniej zapakowaliśmy się do jakiegoś przedziału, gdzie był jakiś dziwny, starszy koleś - taki żurek, który do nas z tekstem, że jak będziemy spali to on nam popilnuje rzeczy xD więc szybko zmieniliśmy lokal :D (tj. przedział).

Rano dojechaliśmy do Gdańska, pojechałem tramwajem prosto na uczelnie :D ogień! byłem tam już o 7 rano a zaczynałem zajęcia o 10 rano, z tym, że o 12 miałem okienko 2h i potem 4h wykładów! ogień! xD

Tak czy siak było fajnie :D .

Zobacz także:

Komentarze (3) Trackbacks (0)
  1. Mogles poprosic Quanti’ego o kupony do Mc Donalda!

  2. Ja kiedy jechalem Inter city to tez mialem miejsce kolo okna ale taka pani bardzo grzecznie prosiła zebym przesiadl sie, bo ona chcialaby siedziec obok meza, i tyle bylo z mojego okna :D


Trackbacks are disabled.