Właśnie dlatego poszedłem na studia!
Heh. Dziś miałem wykład z algebry liniowej z geometrią analityczną, fajny przedmiot ale..... jak wykładowca zaczął zapierdzielać z postacią trygonometryczną liczby zespolonej to była rzeźnia
. Dziś mieliśmy na wykładzie m.in liczby zespolone. Facet na początku zajęć powiedział coś takiego "po tych wykładach słysząc, że ktoś mówi, że 2+2=4, będziecie mu mogli powiedzieć, że nie wie nic o matematyce"
. Zaczęło robić się ciekawie jak pokazał nam, że dla liczb zespolonych x*x (x do kwadratu
) wynosi -1
.... oczywiście dla liczb zespolonych a nie dla rzeczywistych
. Mimo to robi wrażenie
. Fajna opcja
.
Dopiero tutaj, na studiach, zaczęli nam pokazywać dlaczego to czego się uczyliśmy wcześniej jest takie. Tzn. pokazują nam jak przeprowadzić dowód na coś, np. dlaczego tak właściwie prawdziwe jest twierdzenie pitagorasa (potrafisz je udowodnić? powiedzieć dlaczego ten wzór jest prawdziwy?:P). Koleś uświadomił mi jeszcze jedno...... potrafisz wyjaśnić mi czym jest dodawanie? co to jest i czemu tak właściwie możemy dodać dwie liczby? potrafisz?:P ja też jeszcze nie ale ziomek nam to wyjaśni pewnie niedługo
. Fakt faktem, że nie jest łatwo.
Jedna z najważniejszych różnic między szkołą średnią a studiami to to, że tutaj to TY musisz chcieć a nie nauczyciele. Tutaj wykładowcy, lektorzy, profesorowie etc są obojętni - nie chcesz to nie musisz, sajonara
. Przy czym dają oni pełno możliwości dla tych, którzy chcą, bo możesz przyjść na tzw. konsultacje, tj. z dowolnym problemem, zagadką czy pytaniem możesz przyjść do dowolnego pracownika instytutu i nie musisz mówić kim jesteś (tzn. możesz pozostać anonimowy!). Jednym słowem jest sporo możliwości, pracownicy instytutu uczą nas rzeczy, które chodź w pewnym stopniu są ciekawe (jak np. dowód że nie zawsze kwadrat liczby jest dodatni). Fakt, trzeba się uczyć a na wykładach i ćwiczeniach już nie można przez chociażby 5 minut "przysnąć" myślami, bo gwarantuje, że po powrocie nic nie zrozumiesz - trzeba być "trzeźwy" umysłem non stop, musisz uważać, słuchać, notować i starać się zrozumieć, bo jak nie to kaplica
.

Październik 29th, 2010 - 22:25
Ogólnie to ja sie uczę liczb zespolonych w 2 klasie technikum mechatronicznego w Kartuzach więc nie widze w tym nic takiego :p
Październik 30th, 2010 - 12:26
W liceum, w programie nauczania nie ma liczb zespolonych. A ja byłem w liceum a nie w technikum
.