Maciej Małecki Bardzo subiektywny blog

8wrz/10Off

Wyprawa do Turku

Jakiś czas temu miała miejsce jedna z największych w Polsce imprez stricto dla Beatboxerów, mowa tutaj o Scate Contest and Beatbox Battle 2010, w skrócie SCABB'2010. To impreza cykliczna, organizowana co roku w Turku.

Ma ona coś wyjątkowego w sobie - organizowana przez Stowarzyszenie Przystań, z inicjatywy postaci doskonale znanej w społeczeństwie beatboxerów, Tata Jacek - inicjator całego wydarzenia!. Wszyscy beatboxerzy darzą go szacunkiem, ponieważ w Turku organizuje jedną z najlepszych imprez w tej subkulturze.

W zeszłym roku niestety nie mogłem tam zawitać, a wcześniej byłem za niskim pionkiem w mojej pasji, jaką jest tworzenie muzyki za pomocą aparatu mowy :P . Natomiast pojawiłem się w tym roku i mam meeega pozytywne odczucia, chodź początek i sam koniec (podróż) nie były do końca udane :) . Cały festiwal trwał około tygodnia, podsumowaniem całości był Finał, czyli bitwa w kategorii Open, Młody Talent i pierwsze, oficjalne mistrzostwa polski składów beatboxowych - zwycięscy jadą na mistrzostwa świata!.

...ale od początku:P... Pojechaliśmy (ja i moja wspaniała dziewczyna ;) ) 27.08 wczesnym rankiem, wszystko spoko, wsiedliśmy do pociągu w Gdańsku, wysiedliśmy w Poznaniu, tam przesiadka do Konina i......jeps :P w Koninie cudowna wiadomość ;p źle sprawdziłem autobusy i czekaliśmy 2,5h na autobus do Turku :D , tam wysiedliśmy, zapytaliśmy przemiłą Panią z kiosku obok dworca o drogę do pewnego hotelu (nie podam nazwy żeby nie robić złej reklamy :P ) - nawet mapkę nam narysowała! :) . Dotarliśmy do hotelu, w sumie fajny ale pokój.... brzydki :D telewizor mały, brak pilota, łazienkę oceniam na 2+ ;p.. Sama 10-godzinna podróż to była jakaś masakra, nic tylko zjeść, wziąć prysznic i iść spać :D .

Wstaliśmy następnego dnia (28.08), nic nie zjedliśmy tylko od razu poszliśmy na miejsce finałów, sami byśmy pewnie nie trafili ale przyszedł po nas Junior i nas zaprowadził (dzięki stary :P ). Chcieliśmy zorientować się co i jak, zjeść i potem wrócić ale zaczęły się eliminacje i walki juniorów, no to zostaliśmy żeby zobaczyć - największy skill mieli oczywiście Matiax, Miki no i Michał, który poległ w półfinale z Matiaxem:P. Wtedy okazało się, że "za chwile" mają być eliminacje do open to zostaliśmy bo brałem udział. Między czasie organizator ze sceny powiedział, że przyjechali ludzie nawet z kaszub (chodziło o nas oczywiście) - mega fajne odczucie po tym, na pewno tam przyjadę za rok:P. Zgłosiło się bodajże 13 osób (nie pamiętam dokładnie), z tej 13-tki wyłoniono najlepszą 8-kę, m.in ja, Bany i Bałagan (tych dwóch obawiałem się). W ćwierćfinale trafiłem na Juniora i o tyle o ile w eliminacjach chyba trochę pochłonęła mnie trema i trochę się pogubiłem o tyle w walce już było spoko - wszystko tak jak chciałem. Decyzja jury - 3x na mnie -> jestem w półfinale. Stoczyłem go z Mikey'em, ten battle mi się najbardziej podobał, znów 3x na mnie -> finał!. Po drodze Bany pokonał bałagana, już po moim ćwierćfinale wiedziałem, że z Banym zobaczę się w finale (wiem jak to brzmi, wybaczcie:P) i wiedziałem, że Bany to nie ta liga. Przed wejściem na scenę już totalny luz.


W finale Bany oczywiście był lepszy - co on robi z mordą...... :D :D:D... Ostatecznie drugie miejsce :P . No i jeszcze jedno zaskoczenie, zasiadłem w jury na młodym talencie z tego względu, że Matiax jest z wawy i nie chciano żeby było dwóch sędziów z wawy (żeby nie było później jakiś komentarzy).

Najgorszy był powrót, pociąg z Konina do Poznania się spóźnił i nie zdążyliśmy na przesiadkę.... musieliśmy jechać InterRegio z Poznania do Inowrocławia - 4h bez przedziałów ściśnięci!!.
Cała impreza na pewno na plus no i drugie miejsce ;)

Trochę chaotyczny wpis.... sory :D tu macie relacje z imprezy

Zobacz także: