No i się zaczęło
Cudowny dzień
. Wstałem rano i ruszyłem na autobus, dzień zimny za to wietrzny ale słoneczny xD. Na przystanku już garść ludzi oczekująca na blaszaną puszkę zwaną pksem
. Podjechał, zapakowałem swoje siedzenie do środka i.... ~1,5h później byłem we wrzeszczu, myk do tramwaju i już na uniwerku. Byłem godzinę przed czasem, znaleźliśmy z Miotkiem nasze sale. Zacząłem od lektoratu z angola - miła babka, śmieszna i w ogóle - na wjazd "wejściówka", 100 pytań z luką do wypełnienia
. Lajcik
. Potem przez tą pieprzoną inauguracje wydziałową miałem okienko przez 4h
.
Między czasie skoczyłem sobie odebrać moją legitke na centralny ale.... wsiadłem nie w ten tramwaj co trzeba
znaczy wsiadłem w dobry ale nie w te stronę
, po jakiś 30 minutach dojechałem do dziwnie znajomej stacji - jelitkowo! z smutkiem i zażenowaniem na twarzy pojechałem na centralny a tam... kolejka ;/ - odczekałem, wrąbałem grandera i siup z powrotem na ug
. Tam mieliśmy 40 minut wykładu z wstępu do programowania (przez godziny dziekańskie obcięło nam się trochę
) - nudy, bo podstawy które już ogarnąłem!
. A potem wykład ze środowiska programowania
.
Ogólnie mili prowadzący ale to tylko pierwszy dzień zajęć ;p zobaczymy jak będzie dalej

