Kim jest tajemniczy głos?
....czyli parę słów o moralności. Ostatni wpis był o wpływie punktu widzenia, pod koniec wspomniałem o moralności - ten wpis jest jakby kontynuacją tamtego, a właściwie takim dopełnieniem.
Obojętnie czy jesteśmy religijni czy nie, chrześcijanie, muzułmanie, buddyści, baptyści, ateiści, sataniści czy mamy jeszcze inne poglądy... Zawsze bowiem ktoś nam mówi o głosie sumienia, że mamy działać wg. niego, że to dobry głos, który wskazuje co jest dopuszczalne a co złe - które uczynki są prawe a za które będziemy się smażyć w "piekle" itp itd aczkolwiek ja to widzę trochę inaczej. Ten głos sumienia to nic innego jak nasze.... "przyzwyczajenie" - nie wiem czy to dobre określenie ale żadne inne mi teraz nie przychodzi do głowy
. Po prostu jesteśmy wychowywani w jakiejś kulturze, gdzie obowiązują pewne normy zachowania, które uważane są za dopuszczalne, a w efekcie później oceniamy czyny innych ludzi swoją moralnością. Ta cała moralność jest ściśle związana z tym głosem sumienia, a w gruncie rzeczy to nic innego jak normy społeczne obowiązujące w danej kulturze / subkulturze, na danej przestrzeni (przeważnie lokalnie).
Problem pojawia się wtedy kiedy oceniamy ludzi, którzy wychowali się na innych normach społecznych - my uważamy, że ktoś robi źle a w rzeczywistości on uważa, że robi dobrze, bo tak go wychowano - to się chyba nazywa brak tolerancji
. Jak ten problem rozwiązać? uważam, że przebywając w danej lokalizacji, gdzie obowiązują inne normy, musimy dostosować się do otoczenia - tutaj raczej bez większego zagłębiania się, coś nam się nie podoba, możemy wyjechać
. Trudniej, jeżeli chodzi o akty terroryzmu, gdzieś gdzie nasze obyczaje i nasze prawo nie sięga, bo jak mamy zareagować kiedy wiemy, że w kraju XYZ ktoś ochrzcił się panem życia i śmierci i masowo morduje wedle uznania a to w dodatku jest zgodne z jakimiś tam obyczajami (abstrahuje teraz, nie wiem czy istnieje takie państwo czy też plemię). Teoretycznie mają inną kulturę i powinniśmy to zaakceptować ale czy to nie jest obojętność na drugiego człowieka? w końcu według nas życie ludzkie jest najcenniejsze. Szczerze to ciężko mi tutaj sformować odpowiedź. Mamy dwie opcje: albo olewamy to - ich sprawa albo wjeżdżamy do ich kraju wojskiem, mordujemy masę ludzi w imię pokoju a ich potomstwo nienawidzi naszego kraju i się potem mści (podałem oczywiście skrajności). Oba wyjścia zweryfikowała historia, tak? pierwsze prowadzi do autorytaryzmu / totalitaryzmu a w dalszej konsekwencji do wojny a drugie do mordowania, handlu bronią i realistycznego poligonu w imię pokoju. Z tego jasno wynika, że należałoby wybrać coś pomiędzy ale co? mamy takiemu człowiekowi wysłać list z naganą? słowne upomnienie w tak ukochanej telewizji? ale co jeśli ta osoba nie ma telewizora?
.
Co o tym sądzicie, co należy zrobić w powyższym przykładzie? interweniować czy przymrużyć oko.
Na dziś polecam świetny kawałek Funkadelic - Maggot Brain